Miseczki z gazet

Pretekstem do zrobienia miseczek z gazet był konkurs, w którym Kuba brał udział w zeszłym roku. Temat dotyczył rękodzieła i brzmiał „fantazje kwiatowe”. Najpierw Kuba nie bardzo wiedział, co mógłby zrobić. Po wspólnej burzy mózgów zdecydował się na miseczkę z masy papierowej.

Zosia i Jacek też chcieli robić miseczki, więc na kilka tygodni otworzyliśmy domową manufakturę. Tak, dobrze przeczytaliście, kilka tygodni. Nie dlatego, że robienie miseczek z gazet zajmuje aż tak dużo czasu (choć oczywiście nie jest to zabawa na jedno popołudnie). Dzieciom tak bardzo spodobało się robienie miseczek, że musiałam zorganizować kilka sesji twórczych. Pracowaliśmy na raty, przede wszystkim dlatego, że musieliśmy czekać, aż masa papierowa wyschnie – co zajmuje najwięcej czasu. Dodatkowo fakt, że lepienie z masy papierowej tak bardzo zaabsorbowało dzieci, pociągnął za sobą chęć zrobienia innej wersji tego materiału. Tym samym lepienie miseczek przedłużyło się na kolejne kilka posiedzeń. W efekcie powstało całkiem sporo miseczek z gazet! Te miseczki z masy papierowej były drugim produktem naszej małej fabryki.

Zanim zdążyłam zrobić miseczkom pełną  sesję zdjęciową na potrzeby niniejszego wpisu, część z nich znalazła już nowy dom. Zosia robiła miseczki specjalnie z myślą podarowania ich w urodzinowym prezencie swoim koleżankom.

Wszystkie miseczki z gazet, jakie możecie tu zobaczyć, zrobili Kuba, Zosia i Jacek. Marysia, która nie brała udziału w produkcji, miała za to świetną zabawę gotowymi już miseczkami!Do zrobienia miseczek z gazet potrzebne nam były następujące rzeczy:

  • gazety (zwykłe codzienne),
  • mąka pszenna (my użyliśmy tortowej),
  • woda,
  • miska (do rozrobienia mąki z wodą),
  • folia spożywcza,
  • miski dowolnych kształtów i wielkości (jako formy do miseczek z gazet),
  • nożyczki,
  • farby akrylowe (ewentualnie plakatowe),
  • pędzel,
  • bezbarwny lakier (jak do decoupage’u).

Najpierw pocięliśmy gazety na niewielkie kwadraty/prostokąty. Kształt nie gra tu roli, papier możecie nawet podrzeć rękami na nieregularne skrawki. Ważne tylko, by kawałki gazet nie były zbyt duże.

Jeśli macie w domu maluszka, takiego od 8 miesięcy w górę, możecie jemu zlecić targanie gazet – zaangażujecie go tym we wspólną zabawę, a przy okazji będzie to świetne ćwiczenie dla małych paluszków! Pilnujcie tylko koniecznie, żeby dziecko nie brało gazet do buzi!

Dzieci przygotowały formy na miseczki z gazet.  Najpierw wybrały miski o takim kształcie, w jakim chciały zrobić docelowe miseczki. Potem owinęły je od zewnętrznej strony folią spożywczą.

Folia potrzebna jest po to, by masa papierowa nie przykleiła się do naczynia i żeby łatwo było zdjąć z formy zrobioną już papierową miseczkę.

Masa papierowa na miseczki składa się z dwóch rzeczy – materiału (u nas gazet, o których pisałam powyżej) i spoiwa. To ostatnie jest bardzo proste do uzyskania. Wystarczy pomieszać mąkę z wodą w proporcji 1:2. My najpierw zrobiliśmy je z jednego kubka mąki i dwóch kubków wody. Ponieważ klejenie miseczek odbywało się u nas w kilku sesjach, a dzieci zrobiły w sumie ok. 15 średniej wielkości miseczek (każda po 5 warstw gazet), w międzyczasie musiałam dorabiać spoiwo. W rezultacie nie umiem w tej chwili powiedzieć, jak dużo go dzieci zużyły. Najlepiej zacznijcie od mniejszej ilości – jest tak łatwe do zrobienia, że gdy go zabraknie, po prostu dorobicie kolejną porcję.Gdy spoiwo było gotowe, dzieci zaczęły oklejać przygotowane wcześniej formy skrawkami gazet. Smarowały przyłożone do formy gazety spoiwem – raz nałożonym na pędzel, raz po prostu ręką. Ten sposób nie sprawdził się jednak.

Najefektywniejsza okazała się inna metoda: zanurzanie pojedynczych kawałków gazety w spoiwie i przyklejanie ich na formę (dobrze wyg). Ważne jest przy tym, by pozbyć się nadmiaru spoiwa z zamoczonego w nim kawałka gazety (za duża ilość mokrej papki spowalnia proces schnięcia miseczek, poza tym może powodować „kudlenie się” gazet). Wystarczy, jak przyłożycie taki oklejony skrawek do ścianki naczynia – nadmiar mącznej mieszanki sam spłynie.

Żeby docelowa miseczka była trwała (odpowiednio sztywna), miskę-formę musicie okleić kilkoma warstwami gazet. Optymalnie – pięcioma.

Gdy dzieci uporały się z oklejaniem misek-form, odstawiliśmy miseczki do wyschnięcia. Tu potrzeba trochę cierpliwości, bo ten etap chwilę trwa. Chwilę – znaczy minimum dobę. Czas schnięcia miseczek będzie zależeć od tego, jak dużo spoiwa dacie i ile warstw gazet nałożycie. Oczywiście im więcej będzie jednego i drugiego, tym czas schnięcia będzie dłuższy. Dla przyspieszenia tego procesu możecie położyć miseczki na kaloryferze. My tak zrobiliśmy i, mimo moich obaw, że się zwichrują, nic im się nie stało.Gdy miseczki wyschły, zdjęliśmy je delikatnie z misek-form. Miseczkę papierową trzeba zdjąć z formy razem z folią, którą następnie należy usunąć.

Tutaj trochę pomogłam dzieciom. Trzeba to zrobić bardzo delikatnie, żeby miseczki się nie podarły. Pamiętajcie, że od wewnątrz nie są jeszcze całkiem suche, przez co są bardziej podatne na uszkodzenia (szczególnie na brzegach).

Po uwolnieniu papierowych miseczek z form i folii odstawiliśmy je jeszcze na jakiś czas do całkowitego wyschnięcia (od wewnątrz, gdzie przylegały do naczynia i folii, wcześniej nie miały szans porządnie wyschnąć). Przedtem dodatkowo sprawdźcie, czy brzegi miseczek są równe – jeśli nie, wyrównajcie je nożyczkami.

Gdy upewniliśmy się, że miseczki z gazet są już całkiem suche,  dzieci przystąpiły do ich malowania. Najpierw pomalowały miseczki na wybrany kolor jedną grubszą warstwą farby akrylowej. Po wyschnięciu farby pomalowały jeszcze miejsca, w których prześwitywała gazeta.

Na wyschniętą jednolitą warstwę farby dzieci domalowały różne wzory. Wszystkie według własnych pomysłów.Na koniec pomogłam im pomalować miseczki lakierem do decoupage’u. Wybraliśmy błyszczący, co nie było chyba najlepszym pomysłem, bo lakier nawet po wyschnięciu lekko się klei. Niby jest suchy, ale jak miseczki poleżą przez jakiś czas ułożone jedna w drugiej, to trudno jest je potem rozdzielić. Gdzieś czytałam, że matowa wersja lakieru nie lepi się tak po wyschnięciu. Muszę to wypróbować! Jeśli wykorzystacie matowy lakier, koniecznie dajcie znać, jaki uzyskaliście efekt!Miseczki lakierem malowaliśmy najpierw z wewnętrznej strony, a potem od zewnątrz. Żeby podczas schnięcia lakieru nie przykleiły się do gazety, ułożyliśmy je na kredkach. Po wyschnięciu lakieru miseczki były gotowe. Część z nich dzieci rozdały jako prezenty. Resztę ciągle mamy u siebie i najpewniej wykorzystamy w tym roku do dekoracji wielkanocnego stołu.Poniżej wewnętrzna i zewnętrzna strona trzech z bodaj piętnastu miseczek, jakie powstały.A tu dwie miseczki (wewnętrzna strona), którym nie zdążyłam zrobić więcej zdjęć, gdyż zaraz po powstaniu powędrowały do koleżanek Zosi jako prezenty urodzinowe.

I jeszcze kilka innych zdjęć…To konkursowa miseczka Kuby, pierwowzór całej reszty.UWAGA!!! Takie miseczki z masy papierowej NIE NADAJĄ SIĘ DO KONTAKTU Z JEDZENIEM!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *